A może na narty do Andory lub w góry Sierra Nevada?

Niektórzy twierdzą, że bieganie w Polsce stało się niemal religią. Biegamy koropoacyjnie, firmowo, prywatnie, rodzinnie. Masowo startujemy w maratonach i półmaratonach. Coraz częściej i coraz więcej jeździmy rowerami, na rolkach. Nie dziwi zatem fakt, że na kanwie ogólnego rozwoju naszej aktywności także sporty zimowe biją kolejne rekordy popularności. Z badań wynika, że aż 19 proc. Polaków deklaruje, że umie jeździć na nartach lub desce. Z tej grupy aż 10 proc. twierdzi, że robi to bardzo dobrze. Polacy od lat jeżdżą szlifować umiejętności na gościnne stoki krajowych gór, za czeską lub słowacką granicę. Od początku lat 90. robimy to także w Dolomitach, francuskich, szwajcarskich, austriackich, a nawet niemieckich Alpach. Ale to, że na narty można pojechać do Andory czy w hiszpańskie góry Sierra Nevada? To już nowość, o której wciąż wie i myśli niewielu.

Na narty do Włoch! Italo-Ski 2016

Tak sobie myślę, że jestem jednak górskim patryjotą.  Kocham pieszą włóczęgę z plecakiem po każdym paśmie naszych polskich gór i będę bił się z każdym, kto powie, że inne są ładniejsze, bardziej malownicze. Może nie są najwyższe, może w wielu miejscach mocno skomercjalizowane, może  na wielu szlakach (zwłaszcza Tatr) są tłumy, ale widoki i klimat jest jedyny w swoim rodzaju. Amen.
Jednak gdy tylko poprószy śnieg i głowa zaczyna myśleć o nartach, mój patryjotyzm chowa się za pragmatyzm. I to jest przykre. Dlaczego? Bo psychicznie nie stać mnie wciąż na kłótnie górali o każdy skrawek górki, męczarnie organizacyjną w zaledwie kilku polskich kurortach. Bo nie stać mnie na udawanie wyjazdu na narty, kiedy nie ma śniegu, albo sztuczne szronowe  jęzory udają nartostrady na tle niemal zielonej trawy po boku.  Bo nie stać mnie w końcu na cenowe polskie APRES SKI, które za zadanie mają wyciągnąć jak najwięcej dudków.  W takich chwilach, bez wahania wybieram Włochy. W tym roku też. Trudno. Jestem narciarskim zdrajcą górskiego patryjotyzmu.

Co zabrać na wyjazd narciarski?

Doświadczeni narciarze nie mają problemu ze skompletowaniem bagażu na wyjazd na narty czy snowboard. Jednak każdy kiedyś zaczynał swoją przygodę z zimowymi sportami i ten pierwszy wyjazd zwykle wiąże się ze stresem: co zabrać, żeby niczego nie zabrakło? Takie dylematy mają także rodzice wysyłający pociechy na zimowiska i obozy narciarskie. Podpowiadamy, czego nie może zabraknąć w bagażu narciarza, a co jest zbędne.

Oferta zimowa w górach – jeśli nie narty to co?

Zima w górach kojarzy się przede wszystkim z zimowymi sportami: jeździmy na nartach i snowboardzie oddając się białemu szaleństwu. Czy ktoś, kto nie lubi lub nie może jeździć na nartach ma w ogóle czego szukać w górach zimą? Czy jeśli połowa rodziny woli spędzać czas na stoku, druga połowa znajdzie coś dla siebie w górach? Odpowiadamy na te pytania.

Na narty samolotem czy samochodem?

Za oknem wyjątkowo przyjemny i ciepły koniec lata, a w katalogach biur podróży ewidentnie dominuje już egzotyka i białą zima. Tej drugiej poświęcamy właśnie dzisiejszy wpis. Narty (choć zima to nie tylko same narty czy snowboard – ten temat przybliżymy w innym naszym wpisie, w najbliższym czasie) to specyficzna forma wypoczynku. W formie aktywna i energetyczna, w formule raczej stacjonarna. Zadowolony z pobytu w danym miejscu narciarz potrafi jeździć w jedno miejsce kilka, a czasem nawet kilkanaście lat z rzędu. Najważniejsza jest bowiem dobra lokalizacja miejsca pobytu i doskonała infrastruktura. Najczęściej jeździmy do sprawdzonych kurortów i stacji narciarskich, a spośród obiektów wybieramy te, które dosłownie za oknem oferują nam stoki, wyciągi i atrakcje z katalogu Apres Ski na wyciągnięcie ręki.

Sierra Nevada – narty z widokiem na Afrykę

Dlaczego na dźwięk nazwy „Sierra Nevada” zdecydowanej większości osób w pierwszej kolejności przychodzi na myśl pasmo górskie w amerykańskich Kordylierach? Przecież Sierra Nevada jest też dużo bliżej – w hiszpańskiej Andaluzji! Na szczęście wszystko wskazuje na to, że hiszpańskie góry już niedługo wyprzedzą popularnością swojego amerykańskiego imiennika. Przez ostatnie lata Polacy odkrywają zupełnie nowe, zimowe oblicze kraju Don Kichota i coraz liczniej wyjeżdżają do Andaluzji… na narty. Wizyta w Sierra Nevada to nie lada przeżycie – szusować na nartach czy desce, kiedy Sahara jest tak blisko. Super!

Azjatyckie szusowanie

Azja to ciągle dla Polaków miejsce niezwykle egzotyczne. A narty w Azji? Niewielu z nas jest sobie w stanie to wyobrazić. Cóż musimy powoli oswajać się z myślą, że polscy narciarze poszukują nowych miejsc do uprawiania białego szaleństwa. Wielu narciarskim i snowboardowym koneserom znudziły się już alpejskie stoki. Przyjrzyjmy się azjatyckim kurortom narciarskim.

Konkurs dla narciarzy rozstrzygnięty! Dolomity czekają na….

Ilu narciarzy, tyle powodów, dla których kochają oni zimowy wypoczynek w górach. Na pierwszym miejscu plasuje się oczywiście miłość do jednej lub dwóch desek. Ale wielu uczestników naszego narciarskiego konkursu podkreślało też, że „w górach są bliżej słońca”, a nawet „w siódmym niebie”. Bój był zażarty, bo i nagroda nie byle jaka – 6-dniowy Skipass SKIRAMA Dolomiti ważny przez cały najbliższy sezon. Znamy już zwycięzcę!

Narciarskie nowości

Chcecie wybrać się na narty, ale nie macie pojęcia dokąd? Nudzą Was ciągłe wyjazdy w te same miejsca? Choć narciarskie regiony Francji, Włoch czy Austrii potrafią zachwycać za każdym razem na inny sposób, to warto poznać nowe wspaniałe miejsca. Ostatnimi czasy do grona narciarskich klasyków dołączyły kraje, które niekoniecznie kojarzą nam się z białym szaleństwem…

Andora dla narciarzy

Mówiąc Andora, mamy na myśli…? No właśnie – mało komu region ten kojarzy się z nartami. A jednak to niezwykle atrakcyjne miejsce, w którym bezgranicznie oddać się można białemu szaleństwu. Poznajcie więc z nami kraj leżący u stóp Pirenejów między Francją a Hiszpanią. Kraj niewielki, za to jakże bogaty w zimowe atrakcje.