Na narty do Włoch! Italo-Ski 2016

Tak sobie myślę, że jestem jednak górskim patryjotą.  Kocham pieszą włóczęgę z plecakiem po każdym paśmie naszych polskich gór i będę bił się z każdym, kto powie, że inne są ładniejsze, bardziej malownicze. Może nie są najwyższe, może w wielu miejscach mocno skomercjalizowane, może  na wielu szlakach (zwłaszcza Tatr) są tłumy, ale widoki i klimat jest jedyny w swoim rodzaju. Amen.
Jednak gdy tylko poprószy śnieg i głowa zaczyna myśleć o nartach, mój patryjotyzm chowa się za pragmatyzm. I to jest przykre. Dlaczego? Bo psychicznie nie stać mnie wciąż na kłótnie górali o każdy skrawek górki, męczarnie organizacyjną w zaledwie kilku polskich kurortach. Bo nie stać mnie na udawanie wyjazdu na narty, kiedy nie ma śniegu, albo sztuczne szronowe  jęzory udają nartostrady na tle niemal zielonej trawy po boku.  Bo nie stać mnie w końcu na cenowe polskie APRES SKI, które za zadanie mają wyciągnąć jak najwięcej dudków.  W takich chwilach, bez wahania wybieram Włochy. W tym roku też. Trudno. Jestem narciarskim zdrajcą górskiego patryjotyzmu.

Gdzie na narty? Zalety kierunków narciarskich

Dla niektórych zima to idealna pora, żeby wygrzać się gdzieś pod palmami. Inni jednak nie wyobrażają sobie zimowych miesięcy bez szusowania na stoku. I ci właśnie decydują, że trzeba pojechać na narty. Ale gdzie? Jakie atuty mają poszczególne kierunki i na co możemy liczyć jadąc do Włoch, Austrii czy Andory? Jakie czekają nas tam atrakcje i udogodnienia?